Jaipur - relacja

03.02.2010

Do Jaipuru, stolicy Radżasthanu, zwanego "różowym miastem" docieramy po 22. Ceny za nocleg są wyższe ale i standard lepszy - po targowaniu stanęło na 550rupiach.

04.02.2010

Wstajemy jak zwykle wcześnie. Od razu udajemy się do starej części miasta, zwiedzamy Pałac Prezydencki i jego posiadłości. Po drodze widzimy Hindusa, który woził w wózku dwójkę malutkich dzieci, powtarzające to, co ich tatuś- żebrzą, ucząc się fachu już od małego. Ojciec, nie mogąc nic od nas wysępić, pogonił z wózeczka dzieci, żeby one spróbowały szczęścia.

Kompleks zabytkowy ufortyfikowany na każdym wzgórzu jest przeogromny i robi niesamowite wrażenie, robiłby zapewne jeszcze większe gdyby wielki zbiornik wodny znajdujący się u jego podnóża był zapełniony wodą. Niestety w Jaipurze podobno od kilku lat nie spadła ani kropla deszczu...nawet w monsunie.

Sam fort jest niesamowity, na jego zwiedzaniu spędzamy kilka dobrych godzin, a i tak wszystkich zakamarków nie zwiedzamy, parę razy nawet się gubimy. Istny labirynt. Gdy juz wracamy z góry, stajemy się obiektem śmiałego atatku małpy. jej wzrok na przysmak w naszym rękach mowił wszytsko. Bartek blyskawicznie podrzuca opakowanie do gór,a małpa- która jeszcze przed chwilą skoczyła w naszą stronę, zmieniła kierunek swojego lotu - na jedzenie. Jakaś istna cyrkowa sztuczka. Całemu zdarzeniu przyglądało się stado małp, które teraz tłumnie rusza ze wzgórza, przebiegając centymetry od nas i skupiając się na swoim łupie. Kilka z nich zatrzymuje się przede mną, aby sprawdzić czy nie mamy jeszcze czegoś do "oddania", ale puszczają nas wolno, uff, i skupiają swoją uwagę na leżących na ziemi chrupkach. Na kolejnych zakrętach stado małp zbiega z góry i obserwuje nas bacznie, na szczęście mamy już potężnego kija w ręce, więc kończy się tylko na wymianie groźnych spojrzeń:) Z małpami nie ma przelewek (szczepienia, zmian planów, po co z nimi zadzierać:)

Dziś rano mamy samolot na Goa:) W końcu! już od kilku dni mamy lekki przesyt zwiedzania i czekamy tylko, żeby poleżeć na plaży. Zanim jednak o Goa, oczywiście nie obyło się bez przeszkód, które stanowią urok każdej wyprawy, i tym milej wspomina się wycieczkę. Akurat TEGO DNIA wszyscy autorikszarze postanowili strajkować, drogi po prostu opustoszały, złapaliśmy jakiegoś lokalesa, któremu zaproponowałem 150rupii za podwiezienie na lotnisko. Chłopowi się poszczęściło, bo oprócz kasy, siedział całą podróż obok mnie próbując za wszelką cenę podczas jazdy dotknąć łokciem moich piersi, taki niby niepozoorny. Droga na lotnisko była jedyna w swoim rodzaju, czyli nagle z trzy-pasmówki zmieniła się w polną drogę po dziurach, po czym ni stąd ni zowąd pojawił się terminal międzynarodowy.

Jaipur - relacja, Jaipur różowe miasto, brama Rajastanu, Hawa Mahal, Fort Amber, Amer Fort

  • Osiołek na ulicach Jaipuru
  • Hinduskie dziecko
  • Natalia Wilk na dachu
  • Fort Amber
  • Cobra Indie
  • Amber Fort
  • Amber wjazd na słoniu
  • Bartek Sobczak w forcie Amber
  • Amber Fort
  • Amer Fort
  • Pałac w forcie Amer
  • Hindusi pozują do zdjęć
  • Fort Amber
  • Tajemnice fortu Amber
  • Kozy w forcie Amber
  • Widok z fortu Amber
  • Widok z fortu Amber
  • Widok z fortu Amer
  • Amber Fort
  • Natalia Wilk w forcie Amber
  • Amber Fort
  • Amber Fort
  • Hawa Mahal w Jaipurze
  • jJaipur
  • Jaipur - zachód słóńca
Kopiowanie i używanie elementów użytych na tej stronie bez zgody autora jest zabronione.