Rajaji National Park - relacja

31.01.2010

Z samego rana wybieramy się do Narodowego Parku Rajaji. Mamy nadzieję, że przejedziemy się na słoniach po parku, ale okazuje się, że słonie mają teraz okres treningowy, więc w ofercie są tylko dżipy. Cena za safari jest strasznie wysoka jak na Indie (ok70 pln za osobę) i decydujemy się poczekać na innych ludzi zainteresowanych przejażdżką dżipem, po to by rozłożyć koszta. W tym czasie idziemy zobaczyć słonie, które są w trakcie swojego okresu treningowego. Najpierw podchodzimy do młodego kilkuletniego słonika o wdzięcznym imieniu Yogi, który daje się głaskać i ma ochotę na zabawę. Idąc dalej w stronę stajni widok jest zupełnie inny: widzimy dwa duże słonie z łańcuchami na nogach krępującymi ruchy do tego stopnia, że nie mogą podnieść ich wysoko, stoją praktycznie w miejscu i w swoich własnych odchodach kiwając głowami, jakby cierpiały na jakąś chorobę (sierocą?). Nie mogą swobodnie chodzić, a przed sobą mają stos gałązek z listkami, niestety za daleko by je sięgnąć trąbą.

Po kilku godzinach czekania, przyjeżdża autobus, z którego wysiada trójka Belgów z plecakami podróżnymi: dwie dziewczyny i chłopak. Zgodzili się od razu na propozycję Bartka, by wsiąść do dżipa razem i podzielić się kosztami. Rozmawiamy ze sobą o podróży po Indiach, wymieniamy się doświadczeniami i poradami - trafiają nam się przesympatyczni towarzysze. Jednak płacenie za safari okazuje się nie lada wyczynem, jakby nie można było zapłacić jednej odpowiedzialnej za to osobie. Nie. Hindusi od razu rozdzielają między sobą pieniądze i to w taki sposób jakby się kłócili, dają jakieś papiery do wypełnienia- czeski film. W końcu udaje się i ruszamy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że z powodu pory suchej nie zobaczymy tego, co można zobaczyć w monsunie, czyli zwierząt przy wodopoju, a wtedy jest większa szansa na zobaczenie tygrysa czy lamparta. Na przepięknych sawannach, przy wyschniętych korytach rzek lub zagajnikach leśnych dostrzegamy stada saren, jelenie, bawoły, świnie leśne, na drzewach małpy, różnorodne ptaki, a nawet coś co, przypomina pieska preriowego lub liska. Ktoś zobaczył z oddali lamparta (w Indiach są lamparty- Indian Leopard).Nagle z lasu w oddali wychodzi spokojnie ogromny słoń, jego kły lśnią, patrzy się na nas od niechcenia przez pewien czas, po czym odwraca się, by skierować się w stronę lasu i zniknąć nam z oczu. Widok ten był jednym z piękniejszych jakie widziałam, bo to był słoń na WOLNOŚCI! Tak wiem, na afrykańskich safari widuje się je cały czas, ale tu w Indiach - widok słonia na wolności po prostu zapiera mi dech w piersiach. Zaraz potem w gęstwinie lasu ledwie ujrzeliśmy słonice z małym słoniątkiem.

Rajaji National Park - relacja, Park narodowy Rajaji, traktowanie i tresura słoni

  • Rajaji National Park - słoń Yogi
  • Rajaji National Park - słoń Yogi
  • Rajaji National Park - słoń Yogi
  • Rajaji National Park - słoń Yogi
  • Indie - kolorowa cięzarówka
  • Rajaji National Park
  • Rajaji National Park
  • Rajaji National Park
  • Rajaji National Park
  • Rajaji National Park - słoń
Kopiowanie i używanie elementów użytych na tej stronie bez zgody autora jest zabronione.