Wenezuela 2012 | Karaiby 2011 | Nepal 2011 | Indie 2010 | Kontakt | sama sama

Bromo relacja

25.07.10 niedziela
Surabaja - Bromo - Probolingo - Kavah Ijen

O 1:30 w nocy wyruszamy na Bromo i po 3 godzinach jesteśmy na miejscu. Wychodzimy z jeepa i nic nie widzimy, gdyż otacza nas szarówka i mgła. Sceneria stepowa, co jakiś czas ktoś przejeżdża na koniu. Nagle wyłania się jakaś dziwna budowla, która zaraz znika zupełnie, jak jakaś fatamorgana. Gdy mgła się rozchodzi i zaczyna widnieć, okazuje się, że przechodzimy koło świątyni i już zbliżamy się do wejścia na wulkan. Po drodze mijamy dużo ludzi, tak samo chcących zobaczyć wulkan. Gdy dochodzimy na górę i wiatr sprzyja, widzimy Bromo i parę wychodzącą z krateru. Niestety przez gęstą mgłę nie dostrzegamy dwóch pozostałych wulkanów będących w pobliżu: Semeru i Tengger.

Kierowca próbuje na nas zarobić jeszcze parę rupii proponując podwiezienie do Prombolingo. My chcemy tam jechać, żeby dostać się na Kawah Ijen, ale nie za jego cenę. On wie, że możemy złapać też lokalnego busa, więc szybko schodzi do naszej ceny i po kosztach dowozi nas na miejsce.

W Probolingo rozstajemy się z Holendrami, którzy chcą odpocząć w hotelu. My wykupujemy w jednej agencji wyjazd z zakwaterowaniem na kolejny wulkan Kawah Ijen. Aż wstyd się przyznać, ale strasznie przepłacamy za tę wycieczkę. Zrezygnowaliśmy z wykupienia wycieczki w Yogyakarcie, gdzie cena była bardzo atrakcyjna, myśląc, że dojedziemy lokalnymi busami. To był błąd, bo w Indonezji nie powinno się polegać tylko na takich autobusach, szczególnie po 16.00 - wtedy bemo(tak nazywają tutaj busy) jeżdżą bardzo rzadko albo w ogóle. Jak sobie radzą miejscowi? Prawie każdy ma skuter, którym dotrze wszędzie w przeciwieństwie do autobusu. A przyjezdni często korzystają z shuttle busów, które dowożą bezpośrednio na miejsce, tylko, że są one dwu, a nawet trzykrotnie droższe od tych zwykłych. Możemy potwierdzić to, co sugerowali podróżnicy na forach internetowych: warto wykupić wycieczkę na Kawah Ijen już w Yogyakarcie. Jest to zwykle cały pakiet ze zwiedzaniem Bromo, który jest po drodze. My przekombinowaliśmy i przepłaciliśmy, ale z drugiej strony zaoszczędziliśmy jeden dzień.

Jedziemy na Kawah Ijen. W dość wygodnym busiku, a raczej pospolitym ogórku:) który dzielimy z kilkoma Francuzami, przejeżdżamy przez okolice, gdzie górska dżungla miesza się z plantacjami kawy. Mijamy ludzi dźwigających na głowie worki z towarem, uczniów w mundurkach i wszędobylskie skutery. Dojazd do Kawah Ijen to wyzwanie dla amortyzatorów naszego ogórka, bo gorszej trasy nie widzieliśmy nigdzie, nawet u nas po zimie! Wieczorem docieramy do naszego hotelu, gdzie po całym dniu w podróży możemy w końcu odsapnąć, bo o 4 rano pobudka i ruszamy na Kawah Ijen.

Bromo zdjęcia

Bangkok | Yogyakarta | Prambanan | Borobudur | Bromo | Kawah Ijen | Ubud | Padangbai | Kuta | Gili Islands | Kuala Lumpur