Wenezuela 2012 | Karaiby 2011 | Nepal 2011 | Indie 2010 | Kontakt | sama sama

Kuala Lumpur relacja

06.08.10 czwartek
Mataram - Kulala Lumpur

W drodze z lotniska do Kuala Lumpur uderza nas ile zieleni jest po drodze. Wszędzie są lasy, iż ma się wrażenie, jakby było się wciąż daleko od metropolii. W samym centrum natomiast przeważają imponujące wieżowce. W metrze jest ogromny ścisk, wiec nietrudno o kontakt. Zaczepia mnie młody facet, który okazuje się być studentem na wymianie i przyjechał z Omanu. Proszę bardzo, i z Omanu są. Kuala Lumpur to ogromny tygiel kultur i narodów.

Znajdujemy bardzo oryginalny hostel - "Lee Mun Guest House" w chińskiej dzielnicy przy stacji metra KL Sentral z widokiem na ruchliwą ulicę. Pokój jest malutki, ale wystarczający na odświeżenie się i wysuszenie paru ciuchów. W dodatku ma swój niepowtarzalny klimat. Na ścianach ponaklejane są naklejki, napisy z gazet, zdjęcia albo całe artykuły- fajny pomysł szczególnie, jak idziesz myć zęby, to zawsze możesz coś poczytać i czegoś nowego się dowiedzieć. Kilka razy dziennie leci piosenka ‘1 Malaysia’, szybko wpadająca w ucho. Właściciel lokalu to cichy, może nawet nieśmiały Chińczyk, który nic nie mówi po angielsku. Wypowiada tylko ‘Hello’, po czym mam wrażenie, że milknie na zawsze. Robi się śmielszy, jak wypije piwko lub dwa i nawet macha na ulicy, jakby nas znał od lat, po czym znów wraca do swojej skrytości i niemocy słowa. Kilka razy w ciągu dnia zapala świeczki przy ołtarzyku i kładzie mini tackę z jedzonkiem i kwiatkami. Faceta nie da się nie lubić.

Tego dnia wybieramy się na generalny obchód miasta. Są tu ludzie chyba z całego świata, prawdziwy ‘melting pot’. Wsiadamy w metro i jedziemy na spotkanie z jednym z najsławniejszych gigantów na świecie- wieżami Petronasu. Te bliźniaczki zostały zbudowane w 1998 i mają wysokość 452m. Architektura wież nawiązuje do religii i sztuki islamskiej, z tego względu, że głównym wyznaniem w Malezji jest właśnie islam. Petronas Towers są głównie zajmowane przez korporację Petronas. Pozostałe biura wynajmowane są tylko ich partnerom biznesowym takim jak: Accenture, IMB, Microsoft, Boeing czy Al Jazeera International. Na 41 i 42 piętrze znajduje się most, którym można przejść z jednej wieży do drugiej. Most jest w pewnym sensie wspornikiem dla tak wysokich budynków, które trzymają się we względnym pionie. Nam udaje się wejść na wieże Petronasu tylko dzięki uprzejmości jednego z pracowników. Gdy weszliśmy po bilety (wstęp jest darmowy) okazało się, że już się skończyły i nie da rady byśmy weszli tego dnia. Poszliśmy więc do sali obok oglądać dokument nt. Petronas Towers. Wtedy podszedł do nas ten miły mężczyzna i zaproponował wejściówki, które wyglądały inaczej od zwykłych biletów. Powiedział jednak, żebyśmy okazali je przy wejściu i się go trzymali do momentu przekazania do grupy z przewodnikiem. Dzięki temu facetowi możemy wejść na jedną z wież, przejść się po moście na 42 piętrze i poczuć to, z czego tak dumni są Malezyjczycy- z budowli znanej na całym świecie i odwiedzanej przez tysiące turystów rocznie. Petronas jest jeszcze bardziej efektowny w nocy, za względu na genialne oświetlenie. Wtedy robi o wiele większe wrażenie. Potem spacerujemy w stronę Menara Tower, która została zbudowana w 1996 i mierzy 420m. Po drodze pytamy młodego mężczyznę o wskazanie nam drogi, a ten proponuje nam podwózkę. Jacy pomocni ci Malezyjczycy!

07.08.10 piątek
Kuala Lumpur

Rano jedziemy publicznym autobusem do oddalonego o 13 km od KL Batu Caves. To święte miejsce dla Hindusów w Malezji. Znajdują się tu trzy główne jaskinie, do których wchodzimy po 272 schodkach i jak patrzymy w górę, to dopiero 100m nad nami jest wylot z jaskini. Po lewej stronie od wejścia do jaskiń jest tzw. Ramajana Cave, w której powieszone są obrazy przedstawiające historię życia Ramy, jednej z wielu ważnych postaci w hinduizmie. Jaskinie są zamieszkiwane przez małpy makaki, które zwyczajowo domagają się jedzenia od zwiedzających. Autobus w większości zapełniony jest Hindusami. Około południa w drodze powrotnej trafiamy na ogromny korek w KL i decydujemy się wysiąść, przekonani, że na piechotę dojdziemy szybciej tam, gdzie chcemy. Zadowoleni, że widzimy wieże Petronas z daleka, obieramy odpowiedni azymut i spacerkiem wśród okolicznych domostw i knajp docieramy do ogromnego osiedla, które kończy się...murem. Murem długim, bardzo długim, za długim, żeby iść na nogach. Pytamy się przechodzącej dziewczyny, w którą stronę mur szybciej się skończy. Wskazuje nam stronę, którą posłusznie się kierujemy, i z każdym krokiem mamy wrażenie, że zrobiła sobie z nas niezły żart. Jeśli to ma być ta krótsza strona muru, to ciekawe jak jest z tamtą.

Po wspinaniu się po ogrodzeniach, jakimś cudem omijamy ten ogromny mur, który skutecznie rozdzielił ogromne osiedla niskiej zabudowy od gigantycznych konstrukcji w centrum. Namawiam Bartka, byśmy weszli do centrum handlowego pod Petronasem, w którym wczoraj znaleźliśmy pyszne obwarzanki, tak dobre, tak maślane, tak idealnie upieczone, że nie zniechęciła mnie nawet ogromna kolejka do tych wypieków. Już nie dziwi mnie to, że wszędzie widzę duże kolejki do jedzenia. No bo co poradzić, jak to jedzenie jest takie dobre?

Wieczorem wybieramy się na chiński market i jeszcze tej samej nocy lądujemy w hinduskiej dzielnicy, w restauracji, gdzie dostajemy pyszną porcję mięsa w przyprawach, które doprowadzają do niewymownej przyjemności i naan, który tak uwielbiamy. Spragniona czegoś do picia, proszę o ice-tea, zapominając zupełnie, jak wygląda i smakuje hinduska herbata. Otóż podają mi ciepłą herbatę tradycyjnie z mlekiem, a że poprosiłam o ice-tea, to mi dodali lody do wywaru i włożyli słomkę. Przecież, ja się mogłam tego spodziewać. Rozbawiona piję do dna tę cudownie niesmaczną herbatę.

08.08.10 sobota
Kuala Lumpur - Bangkok

Żegnamy się na razie z Kuala Lumpur z nadzieją, że jeszcze tu wrócimy. Wracamy do Bangkoku, skąd za dwa dni mamy lot do domu przez Kijów.

Kuala Lumpur zdjęcia

Kuala Lumpur filmy

Bangkok | Yogyakarta | Prambanan | Borobudur | Bromo | Kawah Ijen | Ubud | Padangbai | Kuta | Gili Islands | Kuala Lumpur