Playa Pui Pui & Playa Santa Fe relacja

SANTA ELENA - RIO CARIBE

Rano dojeżdżamy do Puerto Ordaz, tam jak to zawsze w Wenezueli, parę godzin czekania i jedziemy już kolejnym autobusem do Carupano, tam kolejna przesiadka i jesteśmy w uroczym Rio Caribe. Nie planowaliśmy się tam zatrzymywać, ale miejscowość jest naprawdę urocza. Jednak podobno tylko za dnia, nocą w sumie jak wszędzie w Wenezueli lepiej się nie kręcić.

Rio Caribe - Playa Pui Pui

Do Pui Pui dostajemy się moto taxówkami, to jedyny poza ciężarówka(max 2 dziennie) sposób dotarcia tam. Droga wiedzie przez urokliwe wioski rozłożone kilka kilometrów od siebie. Po prawie godzinnej jeździe docieramy do plaży Pui Pui - jesteśmy tam jedynymi turystami! Długa ponad kilometrowa plaża i ogromne fale tylko dla nas:) Jedyne miejsca do spania znajdują się na samym końcu plaży, gdzie mieszka też kilku lokalnych. Do najbliższego sklepu mamy 2 kilometry, ale rum i cole mają a to przecież dość istotne. Ogólnie raj na ziemi, tylko niestety taki ubogi kulinarnie. Jedzenie można zamówić albo w Posadzie, w której mieszkaliśmy albo u starszej uroczej Pani mieszkającej w domku obok. Niestety codziennie takie samo i z racji braku innej opcji cenowo też nie było najtaniej.

Standardowo zaprzyjaźniamy się z jedną sunią, który bardzo szybko się do nas przywiązuje i śpi pod drzwiami naszego pokoju. Wszedzie chodzi za nami, chce się z nami bawić i integruje nas z innymi psami z okolicy, dzięki czemu nie mamy z nimi problemu. Jest cudowna.

Playa Pui Pui - Playa Santa Fe

Po 2 dniach wylegiwania się na plaży i uzupełnianiu zapasów w termosie jedziemy do Santa Fe. Jedziemy na pace ciężarówki przed nastaniem świtu. A za naszą ciężarówką biegnie nasza sunia bez wytchnienia. Niesamowite jak pies po 2 dniach jest w stanie się przywiązać do człowieka, oczywiście zryczeliśmy się strasznie...

Do Santa Fe po kilku przesiadkach docieramy po południu. Od przystanku autobusowego aż do plaży ciągnie się jeden wielki slums, niby w ciągu dnia nie wygląda on jakoś przerażając,o ale wieczorem zapuszczać się tam nie polecamy. Bezrobocie sięga tam 40% a alkoholu nie odmawia chyba nikt. Santa Fe to rybacka miejscowość, dzień pracy kończy się tam o 11, kiedy to ostatni rybak przybija do portu, potem już się tylko pije...

Na samej plaży jest za to kilka bardzo fajnych posad i bardzo smacznych knajpek z przystępnymi cenami. Spędzamy tutaj kolejne i niestety ostatnie już 2 dni w Wenezueli.

Kilka słów podsumowania

Przed wylotem czytaliśmy relacje turystów którzy zostali napadnięci, a także informacje o porwaniach autobusów. Słyszeliśmy, że lokalni w Caracas są w stanie zabić się za parę dolarów a liczne kontrole wojskowe to okazja, żeby okraść turystów. Dobrze być tego wszystkiego świadomym, ale niech to nie będzie powód dla którego mielibyście odpuścić zwiedzanie sobie tak pięknego kraju jak Wenezuela. Jak pisałem wcześniej, nas nikt nie zaczepiał, nikt nie próbował okraść a ludzie byli bardzo sympatyczni. Tak więc jechać i zwiedzać i pamiętać, że są 2 kursy wymiany walut bo niektórzy nieświadomi tego wyjmują pieniądze po rządowym kursie z bankomatu a potem są zdziwieni jak cholernie droga jest ta Wenezuela.

A czy jest droga? To zależy, benzynę ma najtańszą na świecie na polskie to 2 grosze za litr! Tak 2 grosze za litr!. Do ceny paliwa dokłada Państwo, a jakiekolwiek próby zmiany tego stanu powodują masowe strajki w całym Państwie. Tak więc Chavez daje Wenezuelczykom najtańsze paliwo świata i bardzo tani i bardzo smaczy rum, najlepszą pamiątkę jaką można przywieźć z Wenezueli:)

koniec:)